Akcja przebiega - nie licząc okazjonalnych wypadów do knajpy czy wnętrza auta - w czterech ścianach biura. I niby sporo tam przestrzeni, ale i te mury są zbyt ciasne, by pomieścić całe to wyrzucone w dialogach mięso.
"Uczniowska balanga" - recenzja klasyka
"Anihilacja" - recenzja
"Wieczór gier" - recenzja
"Wieczór gier" zrobił wrażenie na moim krytycznym ja, jak i tym zajmującym się na co dzień tworzeniem humorystycznych materiałów. Amerykańskie komedie z gatunku "żarty cały czas" zazwyczaj pozostawiają mnie obojętnym, dlatego taka trzymająca przed ekranem od początku do końca bardzo pozytywnie odstaje.